Z Judytą Watołą rozmowa nie tylko o książkach



Wanna uchroniła Sophie przed gwałtem czerwonoarmistów [GAZETA WYBORCZA]

Rozmawiała Judyta Watoła

14.10.2016
Śląscy czytelnicy często pytają, czy akcja moich książek nie toczy się czasem w ich mieście, bo to, co opisałam, tak bardzo przypomina losy ich własnej rodziny – mówi Sabina Waszut, autorka powieści „Rozdroża” i „W obcym domu”.
Judyta Watoła: Jak to jest opisywać noc poślubną własnej babci?

Sabina Waszut: Moja rodzina jest bardzo otwarta, nie ma tematów tabu. Opis nocy poślubnej nie był problemem, bo troszeczkę sobie wymyśliłam, jak to mogło wyglądać. Miałam znacznie trudniejsze momenty do opisania. Jak choćby historię wyzwolenia, kiedy na Śląsk wkroczyła Armia Czerwona. Babcia, uciekając przed gwałtem, skoczyła z okna. Spadając, uderzyła o kant wanny i ta wanna wtedy się na nią przewróciła. Przykryła ją. Tak leżała nieprzytomna trzy dni i tylko dlatego nie została zgwałcona.

Babcia wiele razy to opowiadała. Były też dramatyczne zdarzenia, o których opowiadał dziadek. I te historie było mi opisywać najtrudniej.

Dlatego, że inni w rodzinie też to słyszeli i inaczej zapamiętali?

– Raczej dlatego, że te historie były tak bolesne. Moja mama była pierwszym czytelnikiem „Rozdroży”. Lektura była dla niej bardzo trudna emocjonalnie. Zajęła jej dużo czasu, bo płakała. Przeczytała raz i drugi raz już tego nie zrobi, choć książka jej się podoba.

A skąd pomysł, by opisywać losy własnej rodziny?

– Bardzo długo chodził mi po głowie. Zawsze lubiłam pisać. Pewnie każdy pisarz tak mówi, więc to nic oryginalnego. Cóż, kiedy ze mną też tak było. Pisałam w liceum jakieś opowiadania, miniatury, potem trochę poezji. Po studiach pracowałam w biurze podróży. Dość kiepsko prosperowało, więc miałam dużo czasu i tak troszeczkę z nudów zajrzałam na portal dla pisarzy. Ludzie wrzucali tam fragmenty swoich opowiadań, wiersze. Inni to oceniali.

Trafiałam na fajny moment, kiedy to, co wrzucono, oceniało kilka osób naprawdę znających się na literaturze. Wrzuciłam tam swoje próby. Dowiedziałam się, co jest dobrze, co jest źle.

Potem zaczęłam brać udział w konkursach i zdobyłam parę nagród. Próbowałam z poezją i nabrałam trochę odwagi.

Pierwszą książkę napisałam z Mariuszem Wieteską, którego poznałam na portalu pisarskim. To miało być opowiadanie, a wyszła nowela. „Isabelle” to historia romansu raz pisana z punktu widzenia mężczyzny, raz kobiety. Pisząc ją, w ogóle się nie spotykaliśmy, tylko wysyłaliśmy sobie napisane przez siebie fragmenty.czytaj całość

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.